sobota, 28 marca 2015

Opowiadanie pisane dialogiem #1

Dzień taki jak dzisiaj - zimno, mokro i ciemno - na pewno nie zachęca do spędzania go poza domem, no chyba, że na kawie w przyjemnej kawiarence. No cóż, jako bardzo pilni uczniowie, nie daliśmy rady przekonać naszych sumieni do takiej aktywności, bo przecież trzeba siedzieć w domu i się uczyć! Jednak... Zrealizowaliśmy tylko pierwszą część naszego planu - zostaliśmy dzisiaj w domu. Co z tego wyszło? Burza mózgów odnośnie postu na blogu. Wygrał (a raczej został narzucony przez Adama) pomysł na pisanie opowiadań. Co w tym niezwykłego? To, że piszemy je wspólnie. Historie pisane kawałek po kawałku, na zmianę, z na żywo tworzoną fabułą.

Oto co wyszło z naszego pierwszego razu. Cieszcie się i czytajcie z tego wszyscy, a będzie Wam dane więcej.
 
(Gwoli wyjaśnienia - pierwsza linijka Adama, druga moja, kolejna Adama itd...)
 
Adam: Pewnego dnia,
Tomek: w jednej z zatęchłych, starych dzielnic miasta
pewien równie przyjemny jegomość
przechadzał się jedną z jego ulubionych, bocznych ulic.
Nie była to tak naprawdę jego ulubioną ulicą, ponieważ on nic nie lubił
to raczej kwestia przyzwyczajenia kazała mu ten fragment dzielnicy odwiedzać tak często
Mieściła się tutaj, jakby to pospólstwo powiedziało, urokliwa kamienica.
Z zewnątrz była zadbana, promieniowała żółcią elewacji oraz kolorami tęczy kwiatów dookoła,
a w środku działy się nieprzeznaczone dla zwykłych gapiów historie.
Jednak, trzeba zacząć od tego, że na pierwszy rzut oka, niedostrzegalnym był brak tak przydatnej rzeczy w każdym domu, jak drzwi,
a mimo to żaden intruz nawet nie śmiał zakraść się do środka.
Co powodowało taki stan rzeczy? Może dziwna aura budynku, może zbyt idealny jego wygląd?
Tego na pewno nie powiedzą nam trupy byłych służących tego domu zwisające z rynien.
Były widoczne tylko z jednej strony tej ulicy.
Strony wyeksponowanej dla nieprzeciętnych ludzi należących do rasy wybranej.
Wróćmy do naszego jegomościa, do zwykłego mieszkańca miasta - szary człowiek, jakich wielu,
no może z wyjątkiem szalonych eksperymentów, których się dopuszcza.
W miasteczku owiewa go mgła niepokoju innych mieszkańców.
Chodzą pogłosy o złośliwym nowotworze ważnych narządów Pana prezydenta wszelkich światów.
Nikt jednak nie był pewien na co chorował. Był jedną wielką tajemnicą dla każdego.
Pewne było jednak to, że nie wolno było mu przeszkadzać. Podczas pobytu w kamienicy był niewidzialny dla wszechobecnego i równego dla wszystkich prawa.
Owy budynek krył nie tylko jego, ale całą, dość wyjątkową gawiedź..

 
To tylko mała część, pierwszy nasz wspólny twór. Spodziewajcie się kolejnych kawałków Niezależnego Opowiadania! :)


wtorek, 24 marca 2015

Posuperbohaterujmy...

Czy jako dzieci marzyliście kiedyś o zostaniu superbohaterem? Chcieliście w ten, czy inny sposób zmieniać świat?
Cóż... Szczerze nie wiem czy wasza odpowiedź jest tak oczywista jak sam zakładam.
Tak czy inaczej, ja od zawsze na rzeczywistość spoglądałem przez różowe okulary, a gdy ktoś lub coś próbowało mnie sprowadzić na ziemię - w moich myślach rodził się plan. Doskonały plan naprawy wszechświata.
Coś z tego dziecka zostało mi do dziś, czasami podczas zwykłych czynności, codziennej rutyny, ni stąd, ni zowąd dostaję olśnienia i zbaczam na przeróżne problemy, których rozwiązanie nagle stało się takie oczywiste. Zapisuję wtedy swoje złote myśli w notesie lub na innym skrawku papieru dostępnym akurat pod ręką i po chwili, gdy już minie ten napływ ciepła i poprzedzająca go myśl "dzięki mnie kiedyś zniknie cierpienie" zapominam o wszystkim.
I tutaj się zaczyna - postanowiłem zapisywać swoje mniejsze i większe pomysły, projekty, prośby i rady tutaj, aby podzielić się nimi z Wami i zachęcić do własnych rozmyślań. Jeśli nie zmienimy świata, to trudno. Przynajmniej zostawimy marzenia, inspiracje i idee...


Niezależny superbohater

czwartek, 19 marca 2015

Razem, w trójkątach i z całym Światem

Kim jesteśmy? Sami nie wiemy, ale staramy się dowiedzieć.

Skąd jesteśmy? Z naszych wyobraźni, bo stamtąd pochodzą nasze pomysły, a nasze pomysły to my!

Co nas tu sprowadza? No cóż... Po prostu nie mamy co robić z natłokiem naszych myśli. Będziemy dzielić się naszymi spostrzeżeniami z życia codziennego, a tam dzieje się, dzieje!

Ilu nas tu jest? Dwóch. To tylko i aż dwóch... Jesteśmy różnymi charakterami, interesujemy się całą kolorową paletą rzeczy. Marzymy za czterech, myślimy za trzech, robimy za jednego... ale zawsze mamy mnóstwo chęci...!

Kto będzie gadał? My. Na zmianę, razem, oddzielnie, w trójkątach z innymi, grupowo z całym światem.

Gdzie jeszcze jesteśmy? Na Twitterze - tam będziemy publikować na szybko nasze złote myśli i zdjęcia z naszych wspólnych podróży i aktów nudy.

Co jeszcze o nas, od nas? Nie zalecamy brać wszystkiego co od nas przeczytacie, czy usłyszycie na poważnie, jesteśmy tu po to, żeby ubarwić wasz dzień. A wiecie jaki jest nasz ulubiony kolor? Czarny.



To tyle na teraz od nas. Wypatrujcie nowych postów i szalejcie za każdym nowym wpisem!